ZAPRASZAMY DO OBEJRZENIA FILMU o 56 Kompani Specjalnej!
Z początkiem lat sześćdziesiątych, polscy stratedzy coraz lepiej zdawali sobie sprawę, jak ważną rolę w przypadku konfliktu zbrojnego między siłami Wschodu i Zachodu, będzie pełniło rozpoznanie strategiczne i operacyjne. Rozpoznanie dróg marszu, rejonów koncentracji oraz stanowisk startowych i w efekcie zniszczenie rakiet z głowicami nuklearnymi nim zdążą opuścić wyrzutnie, mogło mieć znaczący, jeśli nie decydujący wpływ ma wynik konfliktu.
W 1961 roku, podczas ćwiczeń majowych o kryptonimie „Pomorze”, dokonano pierwszej, zakończonej sukcesem próby wprowadzenia do działań armijnych jednostek rozpoznawczych. Efektem przygotowań, kolejnych prób i eksperymentów było utworzenie w Wojsku Polskim formacji działań specjalnych, a mówiąc precyzyjnie, jednostek dywersji i rozpoznania dalekiego zasięgu: głęboko utajnionych batalionów radioelektronicznych i kompanii (48, 56 i 62) rozpoznania specjalnego.
W rozwijanym na wypadek „W” do szczebla armii Pomorskim Okręgu Wojskowym, niemal jednocześnie sformowano 56 kompanię rozpoznania specjalnego w Bydgoszczy i 12 batalion rozpoznania elektronicznego w Braniewie. 56 krs o charakterze rozpoznawczo - dywersyjnym utworzono na bazie 1 Samodzielnego Batalionu Szturmowego z Dziwnowa. Wypis z dziennika rozkazów 5 kompanii rozpoznawczej 1 Samodzielnego Batalionu Szturmowego w Dziwnowie: Rozkaz dzienny 308/67. W dniu dzisiejszym kompania została przeniesiona do miasta Bydgoszczy. Adres kompanii JW. 1636R.
Jednostka od początku była całkowicie utajniona i dla kamuflażu postrzegana jako jedna ze struktur 6 Dywizji Desantowej. Przeznaczeniem kompanii było prowadzenie głębokiego rozpoznania – do 300 km w głąb ugrupowania potencjalnego przeciwnika – a także działań dywersyjnych i sabotażowych. Specyfika jednostki wymagała zaawansowanego procesu szkolenia w wielu specjalnościach: desantowaniu spadochronowym, taktyce specjalnej, łączności opartej na szybkiej telegrafii, działaniach saperskich i minerskich, szybkim i precyzyjnym strzelaniu z różnych typów broni, walce w kontakcie bezpośrednim. Wszechstronne szkolenie fizyczne postawione było na niemal wyczynowym poziomie, żołnierze bowiem nie tylko maszerowali setkami kilometrów i uczyli się walki, nadto uprawiali takie dyscypliny jak wspinaczka wysokogórska i narciarstwo. Szczególnie wysokie wymagania stawiano przed plutonem nurków bojowych, którzy tę specjalność jakby dokładali do wszystkich innych umiejętności. Być może nie na najwyższym poziomie uczono wówczas języków obcych, żołnierze dość luźno traktowali „priorytetowe” oczywiście zajęcia polityczne, za to perfekcyjnie zdobywali wiedzę o armiach obcych.
Oczekiwano od nich „organizowania i prowadzenia działań specjalnych w warunkach długotrwałego przebywania w ugrupowaniu nieprzyjaciela, przy silnym i aktywnym przeciwdziałaniu jego wojsk”. U żołnierzy i ich dowódców wyrabiano umiejętność szybkiego, operatywnego myślenia, identyfikowania i właściwej oceny zdobytych danych, szybkiego i bezbłędnego przekazywania meldunków do zespołu dowodzenia przy pomocy urządzeń szybkiej telegrafii. Wielką sztuką było szybkie i skryte poruszanie się w terenie, prowadzenie obserwacji, niszczenie sprzętu bojowego pojedynczo i w składzie podgrupy czy grupy.
Oddziaływać mieli na obiekty silnie chronione, zabezpieczone zaporami inżynieryjnymi i sygnalizacyjnymi, niszczyć wyrzutnie rakietowe, samoloty, urządzenia elektroniczne, stanowiska dowodzenia i węzły łączności. Do nich należało znalezienie newralgicznych punktów, obliczanie niezbędnej ilości materiałów wybuchowych, wykonywanie przejść w zaporach, obezwładnianie i eliminacja ochrony. Strzelanie w ich przypadku miało niewiele wspólnego ze standardowym szkoleniem żołnierzy, uczyli się szybko i z zaskoczenia zwalczać cele ogniem celowanym i niecelowanym, z różnych podstaw i w każdej sytuacji bojowej. Żołnierz uczył się działać na każdym stanowisku w grupie i posługiwać się każdą bronią, umieć kierować ogniem grupy. Również w trudnych warunkach, w ugrupowaniu przeciwnika, przy rozproszeniu grupy, w dzień i w nocy.
Szkolenie inżynieryjne opierało się na niszczeniu obiektów, konstrukcji i sprzętu bojowego z użyciem min i pocisków artyleryjskich. Do zbioru sztuk należał zorganizowany odwrót, maskowanie i zacieranie śladów, a na zakończenie złożenie meldunku o wykonaniu zadania. Obowiązywała ich perfekcyjna znajomość organizacji, wyposażenia i uzbrojenia armii przeciwnika na kierunku operacyjnym północno – nadmorskim i jutlandzkim: NRF, Dania, Belgia, Holandia. Oddział II Sztabu POW zalecał prowadzenie całego szkolenia „wyłącznie metoda musztry bojowej”.